Chorwacja
28 czerwiec - 5 lipiec
Rejs marcowy Rejs 1-4 maj Rejs 19-24 maj S/Y "Kapitan Glowacki" 14-19 lipiec Rejs 30 sierpień - 6 wrzesień Październik
W południe 27 czerwca wyruszyliśmy z Katowic do Chorwacji. Po 21 godzinach podróży dotarliśmy do mariny Dalmacja położonej w miasteczkach Bibinije i Sukosan.
![]() |
![]() |
| Po
dokonaniu niezbędnych zakupów i przejęciu jachtu odbyliśmy strategiczną
naradę nad trasą rejsu. Dużą znajomością terenu i licznych konob
wykazał się nasz znajomy z autobusu Marek.
|
Drugiego dnia wcześnie rano zaatakowała nas potężna burza, o sile wiatru powyżej 10 st.B. Całe szczęście, że nie byliśmy zbyt gorliwi i wbrew planom nie wypłynęliśmy przed śniadaniem. |
![]() |
![]() |
| Po
wypłynięciu w niedzielę zamiast burzy dopadła nas ulewa: widoczność
50 metrów, "ciepły letni deszcz" wokół, twardziele na pokładzie.
|
Bo przejściu opadu zwanego deszczem, z licznych, tajemniczych zakamarków wyległa na pokład załoga. |
![]() |
![]() |
| Wszelkie
zapowiedzi meteo wzięły w łeb. Jako "słynny meteorolog" czułem
się poważnie zaniepokojony, czy w porę zwącham czającą się za
rogiem kolejną burzę. Postanowiłem być czujny i mieć się na baczności
|
Po ustaniu deszczu, wszystkim wróciły humory. Przemek postanowił wyprowadzić nas na słoneczne wody, co w końcu mu się udało. |
![]() |
![]() |
| Późnym popołudniem w niedzielę dopłynęliśmy na Kornaty do mariny Piskerina. | Czujność
w marinie trochę zelżała, kolejna burza szykowała się do ataku, tym
razem na inną okolicę.
|
![]() |
![]() |
| Wieczorem chwila relaksu załogi "Anemone" przed wyprawą do pobliskiej konoby na kolację. | Załoga
zaprzyjaźnionego jachtu Rafała "Herkul" również oddała się
przyjemnościom oglądania zachodu słońca.
|
![]() |
![]() |
| A
zachód był tuż tuż...
|
oto i on. |
![]() |
|
| W
poniedziałek rano podjęliśmy ciężką próbę porannego wypłynięcia
i po dramatycznej walce udało nam się oderwać od kei. Za nami dla
odmiany "Herkul"
|
Na Kornatach dopadliśmy niewielką zatoczkę, gdzie wszyscy rzucili się do wody. |
![]() |
![]() |
| Po opuszczeniu Kornatów nareszcie dostaliśmy rozsądny wiatr i w końcu zaznaliśmy yachtingu z opowieści chorwackich bywalców. | Na
parę chwil postanowiłem zostać kapitanem trochę mniejszej jednostki.
Trochę było nudno (nie było komu wydawać komend) więc szybko wróciłem
na jacht do mojej "ukochanej załogi".
|
![]() |
|
| Po
południu w poniedziałek dopłynęliśmy do Sibenika, który jednak minęliśmy
prawą burtą płynąc w górę rzeki ... do mariny Skradin w pobliżu
wodospadów Krka.
|
|
|
|
| We
wtorek do mariny w miasteczku Skradin zawitał ktoś "ważny".
Ten ogromny luksusowy jacht motorowy, z załogą, motorówkami,
skuterami wodnymi itp. wyczarterujemy sobie w przyszłym roku.
|
Stamtąd przypłynęliśmy stateczkiem do wodospadów Krka. |
|
|
| A
oto i rezerwat Krka i bajkowe widoczki.
|
Było ładnie. |
|
|
| Tu też było ładnie. | A
z nami było najładniej, od prawej: Wojtek, Jacek, Przemek i ja.
|
|
|
| W drodze powrotnej odwiedziliśmy Sibenik. | Sukces!!!
W końcu dopadliśmy płytę Barry White'a.
|
|
|
| Nadbrzeżna promenada w Sibeniku. | Po
opuszczeniu Sibenika, wieczorem zawinęliśmy do położonego na wyspie
urokliwego miasteczka Zlarin, z którego niestety nie mam zdjęcia. Mam
za to równie urokliwe swoje zdjęcie.
|
|
|
| W
środę pomknęliśmy na południe do Trogiru mijając liczne wysepki.
|
Po południu w środę wpłynęliśmy do Trogiru. |
|
|
| Zabytki,
zabytki i jeszcze raz zabytki, trochę tego za dużo, więc przesiedliśmy
się na skutery. Nocna jazda po mieście i poranny wypad w stronę
Primostenu to były niezapomniane przeżycia, dla niektórych zakończone
żużlowymi pokazami na skrzyżowaniu.
|
W czwartek, po wypłynięciu z Trogiru w drodze na wyspę ... gdzie leży miasteczko Muna spotkaliśmy delfiny. |
|
|
| A
oto i Muna, 150 mieszkańców, sklep i konoba.
|
|
|
|
| W
piątek opuśliśmy Munę i udaliśmy się w kierunku Sukosanu. Po południu
dopłynęliśmy do mostu przed Sukosanem.
|
Ostatnie chwile na wodzie niestety. Za chwilę tradycyjnie wyprzedzimy "Herkula" i wpłyniemy do mariny. |
|
|
| Oto
i port jachtowy "Marina Dalmacja" w całej okazałości. Widok
naprawdę imponujący, ponad 1400 jachtów.
|
|

Pożegnalna piątkowa kolacja w marinie. Cała załoga "Anemone", od prawej siedzą: Daniel, Piotrek, Jacek, Wojtek, ja, Andrzej i Przemek.

I to by było na tyle, rejs był niezwykle udany, zobaczyliśmy sporo jak na 7 dni, jacht był wspaniały (polecam wszystkim rolowanego grota), załoga również, mam nadzieję, że kapitan też był do przyjęcia. Pozdrawiam i do następnego Chorwackiego rejsu.
| Jacht S/Y "Anemone" Bavaria 34. | ||
| Trasa: | Sukosan - Piskerina - Skradin - Zlarin - Trogir - Muna - Sukosan |
141 Mm, 47 godzin |
| Kapitan: | j.st.m. Mirek Kuźnik | |
| I oficer: | st.j. Piotr Nakonieczny | |
| p.o. II oficera: | Daniel Sosinka | |
| p.o. III oficera: | Jacek Wiśniowski | |
| Załoga: | Przemysław Księżarek | |
| Andrzej Czajkowski | ||
| Wojciech Macewicz | ||